praca w Polsce

Imigracja cudzoziemców i ich praca w Polsce

Fundacja "Energia dla Europy" postuluje specjalne działania,
by sprowadzać do Polski co roku tysiące dobrze wykształconych obcokrajowców.

W międzynarodowym indeksie MIPEX (Migrant Integration Policy Index) Polska jest na 24. miejscu wśród 31 badanych państw. Przed nami są nie tylko kraje starej Unii, ale i Słowenia, Czechy, Rumunia oraz Węgry, co wskazuje na to, że decydujące znaczenie przy osiedlaniu się za granicą ma nie tylko sytuacja ekonomiczna, ale przede wszystkim przyjazny klimat dla obcokrajowców.

- Polska to kraj nieprzyjazny imigrantom. Nie tylko nie ma tu żadnych programów zachęcających ich do osiedlenia się na stałe, ale przede wszystkim tym, którzy chcą tu być, rzuca się kłody pod nogi, nasz kraj powinien sprowadzić do 2050 r. 5,2 mln imigrantów. To warunek, by wyludniający się kraj nadal się rozwijał.

Powinniśmy zapraszać tych, którzy mieszkają w krajach bliskich nam kulturowo, np. Ukraińców, Białorusinów czy Rosjan. Byłoby im nieco łatwiej się zintegrować, jest to konieczne, o ile w przyszłości chcemy uniknąć zamieszek na tle narodowościowym czy religijnym.

Zaletą imigrantów - z punktu widzenia goszczącego ich kraju - jest to, że zazwyczaj w pierwszym i drugim pokoleniu rodzą w nowym miejscu znacznie więcej dzieci niż rdzenni mieszkańcy. Tak jest np. z Polkami w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie statystyczna rodaczka ma więcej niż dwoje dzieci. Tymczasem badania pokazują, że od 2010 r. liczba Ukrainek i Białorusinek zakładających w Polsce rodziny zmniejszyła się o 10 proc., a liczba urodzonych przez nie dzieci o jedną szóstą.

Według ekspertów powinniśmy zachęcać do osiedlania się w Polsce bliskich nam kulturowo Ukraińców, Białorusinów czy Rosjan ale najpierw trzeba stworzyć im odpowiednie warunki -10% zmalała od 2010 roku liczba Ukrainek i Białorusinek zakładających w Polsce rodziny

Z tym jest jednak trudno. - U nas za bardzo nie myśli się o tym, jak zadbać o imigrantów. Ostatnio na spotkaniu w Ministerstwie Pracy, uczestnicy zastanawiali się, czy ci ludzie są rzeczywiście państwu potrzebni
Obcokrajowcy narzekają głównie na kłopoty z uzyskaniem pozwolenia na pobyt, które w ich opinii zależy od dobrej woli urzędnika. Trudno jest także dostać pracę na etat, bo firmy zatrudniają ich najchętniej do kiepsko płatnych prac (sprzątanie, budowa, opieka nad osobami starszymi) na czarno czy na tzw. umowach śmieciowych.

A już prawdziwym wyzwaniem jest prowadzenie zarejestrowanego biznesu. Można założyć spółkę i w niej pracować, ale pod warunkiem, że przy jej założeniu ma się 50 tys. zł na koncie, zatrudni się dwóch Polaków na etat. A jeśli firma nie osiągnie szybko odpowiednich dochodów, jej właściciel nie uzyska pozwolenia na pobyt w Polsce.

Na szczęście z roku na rok w Polsce jest coraz łatwiej. I administracja uczy się postępowania z imigrantami, i sami Polacy przyzwyczajają się do ich obecności. W dużych miastach Ukraińcy czują się już dość swobodnie.

Na imigrantów stawiają wyższe uczelnie, zwłaszcza te ze ściany wschodniej, tworząc np. dodatkową pulę miejsc dla obcokrajowców i reklamując się za granicą. - A i sami ukraińscy studenci coraz częściej wykorzystują ten czas nie tylko na naukę, ale także na znalezienie stałej pracy w Polsce.

Fundacja "Energia dla Europy" sugeruje, aby zapraszanie obcokrajowców zacząć od tych najlepiej wykwalifikowanych. Ich zdaniem powinno się stworzyć "pakiet gościnny" dla grupy osób o wyższych kwalifikacjach zawodowych. Liczba osób, którym w ciągu jednego roku oferowany byłby pakiet, powinna wynosić 10 tys. - I trzeba jak najszybciej starać się włączyć ich w polskie społeczeństwo.

Polska skazana na imigrantów

Na saksy przyjechało w 2012 roku rekordowo dużo obcokrajowców Potrzebujemy ich, ale nie potrafimy zatrzymać.
Prawie 244 tys. pracowników ze Wschodu - głównie Ukraińców - przyjechało w zeszłym roku legalnie pracować w Polsce. Rok wcześniej były to 164 tys. To dane resortu pracy na podstawie oświadczeń przedsiębiorców. Do tych oficjalnych liczb trzeba dodać ogromną szarą strefę, która najprawdopodobniej także wzrosła.
Jednak nawet tak liczne przyjazdy to kropla w morzu potrzeb - twierdzą eksperci. Jak wynika z najnowszego raportu fundacji Energia dla Europy, aby kraj się nie wyludniał, do 2050 r. powinno się tu osiedlić 5,2 mln osób. - Polska jednak nie robi nic, aby tych, którzy przyjadą, zatrzymać na dłużej.
Od 2006 r. Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Gruzini i Mołdawianie mogą się zatrudnić bez zezwolenia na pracę. W zeszłym roku ich liczba poszła ostro w górę. - To skutek wydłużenia do sześciu miesięcy okresu, w którym imigranci z tych krajów mogą pracować bez zezwolenia. Dla przedsiębiorców to już na tyle długi okres, że opłaca im się ich sprowadzać firmy coraz chętniej sięgają po imigrantów, gdy nie znajdują pracownika na miejscu.

224.000 imigrantów ze Wschodu legalnie pracowało w Polsce w 2012 r. Większość to Ukraińcy
Zatrudniamy Ukraińców do prostych prac w przemyśle, bo nie możemy znaleźć na to miejsce Polaków. Rodacy wolą takie prace wykonywać w Anglii lub w Niemczech. W kraju dostaliby 1600 zł brutto.
Ponad 2 mln emigrantów, którzy w ostatnich latach wyjechali na Zachód, oraz niska liczba dzieci rodzących się w kraju powodują, że mieszkańców Polski jest coraz mniej.
Eurostat prognozuje, że w 2050 r. będzie nas tylko 29 milionów. Jeśli nie sprowadzimy w to miejsce imigrantów, gospodarka zwolni, a ZUS będzie miał kłopoty z wypłatą emerytur.
Tyle że ci, którzy przyjeżdżają na saksy, rzadko myślą o tym, by się u nas osiedlić. Polska to kraj nieprzyjazny imigrantom: trudno im dostać pozwolenie na pobyt i pracę na dłużej niż pół roku, oferty pracy są poniżej ich kwalifikacji, a absolwenci uczelni muszą się solidnie namęczyć, żeby nostryfikować dyplomy.
- Coraz więcej z nich porzuca więc Polskę i wyjeżdża do Włoch czy Hiszpanii. Tam są częste abolicje, dzięki którym mogą zalegalizować pobyt, byłoby najlepiej, gdyby osiedlali się u nas imigranci z krajów bliskich nam kulturowo. : - Inaczej za kilka lat trzeba będzie ściągać Chińczyków, Pakistańczyków, Afrykanów I i Arabów. Dla społeczeństwa może to być zbyt duży szok.

Źródło -Rzeczpospolita

Subskrybuje zawartość